• Autor:Grzegorz Grzymowicz

Polska powinna mieć kanał komunikacji z Rosją. W polityce rozmawia się z każdym

Dodano:
Piotr Zychowicz i dr Krzysztof Rak Źródło: YouTube / Historia realna
Z Rosją rozmawiają nasi główni sojusznicy – Amerykanie i Niemcy. Nie ma żadnego powodu, żeby Polska nie miała z Moskwą kanałów komunikacji. Bez tego łatwiej innym nas rozgrywać – mówi dr Krzysztof Rak. – W polityce zagranicznej rozmawia się z każdym – podkreśla Piotr Zychowicz, zwracając uwagę, że nawet Zełenski wyraża gotowość do spotkania z Putinem.

W najnowszym odcinku na kanale "Historia Realna" Piotr Zychowicz zapytał Krzysztofa Raka, analityka Instytutu Zachodniego, jednego z najbardziej cenionych w Polsce ekspertów ds. polityki niemieckiej o spotkanie ministra spraw zagranicznych Niemiec Johanna Wadephula z Siergiejem Ławrowem, szefem MSZ Federacji Rosyjskiej. Rozmowa odbyła się w sobotę na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Co oznacza ona dla Polski i jakie wnioski warto byłoby wyciągnąć?

Wadephul: Z przeciwnikami trzeba negocjować

Niemiecki dyplomata jeszcze tego samego dnia tłumaczył w krajowych mediach, że prowadzenie rozmów, nawet z tymi, z którymi dzielą nas fundamentalne różnice, należy do podstawowych zadań ministra spraw zagranicznych i aksjomatów polityki zagranicznej. – Dlatego rozmowa miała sens. [...] Z przyjaciółmi nie trzeba negocjować, z przeciwnikami trzeba negocjować – powiedział. Minister zaznaczył, że podjęcie bezpośredniej rozmowy z Ławrowem nie oznacza żadnej zmiany w niemieckiej polityce zagranicznej, która pozostaje na stanowisku obrony prawa międzynarodowego i stoi po stronie Ukrainy.

Rak: Niemiecka polityka zagraniczna nadal jest polityką poważną

Dr Rak i Zychowicz byli zgodni, że pierwszą myślą po usłyszeniu informacji o rozmowie Wadephula z Ławrowem było – Polska, podobnie jak wszyscy inni, powinna mieć kanały komunikacji z Moskwą. Jak podkreślili, w polityce zagranicznej dla realizacji własnych interesów narodowych rozmawia się z każdym, a już na pewno z tymi państwami, które mają wpływ na nasze sprawy. W tym kontekście przypomnieli, że komunikacja służy temu, by obie strony mogły w ogóle wiedzieć, czego od siebie oczekują i próbowały rozwiązać problemy. Celem nie jest natomiast wejście we współpracę z Rosją i porzucenie Ukrainy, czym starszy część polityków i mediów.

– Niemiecka polityka zagraniczna, mimo mizerii wewnętrznej, jest nadal polityką poważną. Niemcy robią to, co robi poważne mocarstwo na arenie międzynarodowej, czyli wchodzi w interakcje z innymi mocarstwami. I marzy mi się, kiedy to my będziemy kierowali się naszymi interesami, a nie będziemy kierowali się idiosynkrazjami, emocjami, nastrojami – powiedział Rak.

– Chciałbym, żeby to polski minister spraw zagranicznych rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Rosji, bo to by oznaczało, że Polska liczy się w grach międzynarodowych. Takie było moje pierwsze skojarzenie. Wiem, że wielu to się nie będzie podobało, ale ja życzę Polsce jak najlepiej i chciałbym, żeby Polska prowadziła politykę zagraniczną na miarę swojego potencjału – powiedział analityk. Jak dodał, potencjał Polski znacząco wzrósł na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, jednak polityka zagraniczna polskich elit jeszcze do niego nie dorasta.

Zychowicz: W polityce rozmawia się z każdym

Prowadzący podzielił ten pogląd i ostrzegł po raz kolejny, że jeśli tak dalej pójdzie, to finalnie skończy się tym, że wszyscy łącznie z Kijowem będą się komunikowali z Federacją Rosyjską tylko jedna Polska nie.

– Jeżeli czujesz się osamotniony w tej opinii jako syn romantycznego narodu polskiego, jest nas dwóch. Pierwsza moja myśl, jak zobaczyłem informację o tym spotkaniu, była właśnie taka, że wszyscy rozmawiają z Rosją. Trump rozmawia z Rosją, Xi Jinping rozmawia z Rosją, Francuzi rozmawiają z Rosją, teraz Niemcy rozmawiają z Rosją, Hindusi rozmawiają z Rosją. Mało tego, Zełenski zapowiada, że pojedzie do Miami na szczyt G20 w grudniu i chce się spotkać z Putinem. Kto nie rozmawia z Rosją? Polacy – powiedział. [...] Kanał komunikacji trzeba mieć otwarty ze wszystkimi [...] W polityce rozmawia się z każdym – przypomniał.

Pałka rosyjska na polskiej scenie politycznej – wszędzie pachołki Moskwy

Rak zwrócił uwagę, że problem leży w dużej mierze rywalizacji stronnictw politycznych, która przybrała nad Wisłą charakter "wojny" plemiennej, a jedną z głównych "pałek" do walenia w konkurentów jest właśnie "kwestia rosyjska". – Gdybyśmy brali na poważnie wypowiedzi naszych polityków, to doszlibyśmy do wniosku, że 100 procent polskiej klasy politycznej to pachołki Moskwy. Doszliśmy już do tego rodzaju absurdu – przypomniał, nawiązując do kuriozalnych, niekiedy obelżywych epitetów, jakimi nieustannie przerzucają się przedstawiciele obozów Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. "Ruskie onuce", "przyjaciele Putina", "piąta kolumna Kremla", "agenci Moskwy" i tak dalej. Naukowiec podkreślił, że ta absurdalna nawalanka i usilne demonstrowanie antyrosyjskości przez polityków wpływa dysfunkcjonalnie na polską politykę zagraniczną.

Ani rusofobia, ani rusofilia. Nie da się realizować interesów narodowych bez dialogu

Analityk Instytutu Zachodniego stwierdził, że bezpośrednia rozmowa Wadephula z Ławrowem nie oznacza, że nagle rząd federalny nagle zmienia front i staje przeciwko Kijowowi. Przypomniał, że w wystąpieniu w Bundestagu kanclerz Merz mocno skrytykował Kreml m.in. za działania sabotażowe i ponownie w mocnych słowach potępił rosyjską inwazję na Ukrainę. Nie zmienia to jednak podstaw abecadła stosunków międzynarodowych, że resorty dyplomacji są właśnie po to, żeby poszczególne państwa mogły ze sobą rozmawiać i szukać w ten sposób rozwiązania problemów, przypomniał.

Rak ocenił, że najlepiej byłoby, gdyby polska polityka zagraniczna nie była ani rusofobiczna, ani rusofilska. – Musimy myśleć przede wszystkim o naszych własnych interesach narodowych i ich realizacji. A nie da się tych interesów zrealizować bez dialogu, nawet z takimi państwami, których polityka jest wobec nas wroga i nam się bardzo nie podoba. To pokazują Niemcy – dodał, tłumacząc, że spotkanie tamtejszego ministra spraw zagranicznych z Ławrowem stanowiło element realizacji niemieckich interesów narodowych. – On jest człowiekiem poważnym. [...] Nie może sobie pozwalać na różnego rodzaju antyrosyjskie wysoki, ponieważ musi mieć otwarty kanał komunikacji – kontynuował.

Kompletna katastrofa polskiej polityki wschodniej

Ekspert powiedział, że w ostatnich latach mamy niestety do czynienia z „kompletną katastrofą” polskiej polityki wschodniej. Analityk powtórzył, że dobra polityka zagraniczna to byłaby polityka dobrych stosunków z sąsiadami, ponieważ państwo ma wówczas wiele wektorów do politycznej gry. Tymczasem Polska nie tylko jest skonfliktowana z Białorusią i Rosją, z którą w ogóle nie chce rozmawiać, ale mocno pogorszyły się również relacje z Ukrainą. W rezultacie Warszawa w ogóle nie ma wektora wschodniego, który jest konieczny do uprawiania zdrowej polityki.

Autor licznych książek historycznych dotyczących spraw polsko-niemieckich raz jeszcze powtórzył, że jeśli Polska w praktyce odpuszcza stosunki z Moskwą i Mińskiem, a także ma złe relacje z Kijowem, to siłą rzeczy jest łatwiejsza do rozgrywania dla Berlina, Brukseli, Waszyngtonu czy Kijowa. Rak zapytał, w jaki sposób można uprawiać politykę nie mając realnego dialogu ze wszystkimi najważniejszymi państwami graniczącymi z nami na wschodzie. W tym kontekście zaznaczył, że Warszawa powinna na poważnie zadać sobie pytanie, czy realizujemy przede wszystkim interesy naszych sojuszników – USA czy Niemiec, czy jako priorytet stawiamy interesy polskie. Rak podkreśli, że z Rosją rozmawiają Waszyngton i Berlin, to tym bardziej nie ma żadnego powodu, żebyśmy my nie mogli tego robić.

– Powinniśmy rozmawiać z Rosją także po to, żeby inni nie rozmawiali z Rosją nad naszymi głowami – dodał Zychowicz.

Nieumiejętność balansowania

Rak podkreślił, że komunikowanie się z Moskwą nie oznacza oczywiście "sprzedania" Ukrainy. Przeciwnie – daje Warszawie pole manewru. Gdyby polscy politycy chcieli i umieli z tego skorzystać, docelowo przełożyłoby się to przełamanie asymetrii w naszych relacjach z Kijowem.

– Po tym, co się stało w Nowym Jorku, nasi politycy powinni myśleć nad tym, jak zacząć rozmawiać z Rosją. Tym bardziej powinniśmy rozmawiać z Rosją, patrząc na to, co dzieje się w stosunkach z Ukrainą. Ta nieumiejętność balansowania sprawia wrażenie, jakby polscy politycy nie rozumieli, na czym polegają polskie interesy – powiedział dr Rak.

Jak dodał, otwierając kanał z Moskwą, Warszawa bardzo szybko uzyskałaby od Kijowa to, czego oczekuje. – Ukraińcy mają nas tam, gdzie słońce nie dochodzi właśnie dlatego – bo wiedzą, że my nie jesteśmy w stanie niczego załatwić z Rosją. [...] Jeśli chcemy realnie poprawić nasze stosunki z Ukrainą i z Białorusią, to musimy rozmawiać najpierw z Rosją – powiedział Krzysztof Rak.

Źródło: Historia realna
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...